W czasach I Rzeczypospolitej pogranicze polsko-mołdawskie, gdzie „za króla Olbrachta wyginęła szlachta”. Znane dziś wielu Polakom jedynie z takich adresów jak Kołomyja, Kuty czy Żabie, które zresztą zmieniło nazwę na Wierchowina. Robert Makłowicz pokazuje nam wspaniały krajobraz krainy nad Czeremoszem, śniadanie w górski hotelu i obiad w wiejskiej tradycyjnej kolibie. Zdradza przepis na miejscową gribną juszkę, zupę grzybową, którą gotuje własnoręcznie w pokuckim plenerze. Zawiera bliższą znajomość z czworonożnymi bohaterami regionu: koniem huculskim i krową rasy simentalskiej. Odwiedza żywe muzeum instrumentów muzycznych i po nitce do kłębka wędruje od sprzedawanych na przydrożnym płocie wełnianych pledów do warsztatu tkackiego w wiejskiej chacie. Na cmentarzu w Kutach odnajduje kogoś ze swoich przodków…